Klejnot Popiołów

Do 2075 roku powstało wiele osad, miasteczek, wsi i obozów, które zazwyczaj zdychały po jakimś czasie z byle jakiego powodu.

Nie ta – akurat ten twór ludzkiego geniuszu (lenistwa) wziął swój początek wokół rafinerii ropy, dzięki której szybko uzyskał samodzielność. Leżąc na malutkim półwyspie, na wpół sztucznej pozostałości sprzed kataklizmu, zapewniła ludziom tu mieszkającym idealne warunki do stworzenia warownej siedziby. Wokół ogromnego kompleksu przemysłowego (tudzież jego resztek), wyrosły szybko lepianki sklecone ze złomu, wzniosły się proste kamieniczki (serio, to tylko takie wyobrażenie, to tak naprawdę sklejone superglutem lepianki, po prostu w pionie). Stare biurowce przerobiono na ufortyfikowane siedziby miejscowych watażków… Bary, burdele, warsztaty, złomowiska, skupy złomu, sprzedawcy złomu, domy złomiarzy… Złom dla złomu i złomiane ścierniska. Ogólnie, wyglądało to jak raj dla fanatycznego poszukiwacza złomu.


Oczywiście osada funkcjonowała pod wieloma nazwami. Ze względu na rozpościerające się wokół rzeki popielne pustkowia, nosi nazwę Popielnego Miasta – jakże kreatywnie. A kiedyś to nawet potrafili stworzyć “Rapid City” albo San Escobar. Inne nazwy to Enklawa, śmierdzący port, ta zapyziała dziura czy Klejnot Popiołów. Tę ostatnią lubi Baron.
Oczywiście, jak w każdym postapokaliptycznym settingu, ma ona swoje motto.

“FUCK IT”.


Baron to człowiek, który zajął się zarządzaniem osadą, licznymi grupami, które tu się skumulowały i ogólnie – polityką. Dogadał pierwsze umowy o zawieszeniu broni ( zamiast wieszania ludzi, zawiesili strzelanie), odstrzelił paru zbyt gadatliwych typów… ogólnie, dobry z niego człowiek i krewka łepetyna do zarządzania, dlatego pośród pyłowych pustkowi istnieje jego brudna perełka “nowoczesnej” cywilizacji. A wszystko to dzięki produkcji paliwa, którego nikt inny nie dostarczy. Z takim atutem, Baron z łatwością może zapewnić rzekomy spokój w swoim otoczeniu – a to przyciąga ludzi. Nawet te parę klanów bandyckich, które wpuścił do swojego małego królestwa, przerobił na “policję”. Tak, bandyci trzymają porządek, w gruncie rzeczy całkiem dobrze bo nie pier… nie obijają się w tańcu.